O ogrodach

Ogrody Cystersów: średniowieczne ogrody użytkowe

Choć sercem każdego zgromadzenia zakonnego jest jego świątynia, w przypadku cystersów niemal równie ważną rolę odgrywały jego ogrody. Wszystkie posiadały w pierwszym rzędzie funkcje ściśle użytkowe – niechętni zbędnej dekoracyjności, preferujący skromność i prostotę mnisi nie zakładali bowiem ogrodów czysto ozdobnych. Te cysterskie miały zaspokoić wszystkie potrzeby wspólnoty, zgodnie z ich podstawową regułą – pozostawania samowystarczalnymi dzięki pracy własnych rąk. Tworzyły więc cały program ogrodowy, na który składały się wirydarz ze studnią, ogród warzywny (kuchenny), ogród ziołowy (szpitalny) oraz cmentarz, a także znajdujące się już poza murami opactwa, lecz stanowiące kontynuację ogrodu warzywnego, sady, winnice i inne uprawy – aż po hodowlę karpi w sztucznie utworzonych stawach. Zarazem głęboki symbolizm wszystkich tych ogrodów jak i samej w nich pracy sprawiał, że ich funkcje użytkowe zawsze głęboko łączyły się z kontemplacyjnymi. Pod wpływem mistyki św. Bernarda stały się odbiciem boskiego porządku, posłusznie ulegając jego prawom w nieustannej przemienności pór roku. Inna średniowieczna mistyczka, św. Hildegarda, pisała: „Całe Stworzenie jest Ogrodem boskim”. Przy takiej perspektywie praca w nich, troskliwy udział przy wzroście roślin, stawała się współuczestnictwem w boskim procesie stwórczym, zbliżając do Boga samego. Nie tylko sprzyjała, ale i sama była modlitwą – kontemplacją, stanowiąc jedną z podstawowych form realizacji wezwania z Reguły św. Benedykta – Ora et labora – „módl się i pracuj”.

Najważniejszym spośród cysterskich ogrodów był wirydarz, zwany ogrodem krzyżowym. Był to wewnętrzny dziedziniec, utworzony przez cztery budynki – kościół (w Polsce najczęściej od strony północnej, tak jak i w Pelplinie) oraz trzy, pierwotnie parterowe, skrzydła klasztoru. Czworobok zabudowań połączony był biegnącymi wokół wirydarza krużgankami, czyli długimi korytarzami otwierającymi się ostrołukowymi oknami na wewnętrzny ogród. Początkowo porośnięty po prostu trawą, był miejscem usytuowania studni, niekiedy z czasem zastępowanej fontanną. Prowadziły do niej cztery prostopadłe ścieżki, tworząc w ten sposób cztery ramiona krzyża – skąd też wzięła się nazwa tego ogrodu. Jego symbolika jest czytelna – wewnętrzna przestrzeń zamknięta i niemal czule chroniona murami budynków, chronionych murami opactwa, to oczywiście święta przestrzeń ukrytego przed człowiekiem Raju ze źródłem życia w centrum, a rozchodzące się od niego cztery ścieżki, to wypływające z tego źródła cztery rajskie rzeki.

Podobnie symboliczne jak ogród krzyżowy były również otaczające go krużganki, stanowiąc coś znacznie więcej, niż tylko ciąg komunikacyjny. Do codziennych praktyk mnichów, ich ćwiczeń duchowych, należało bowiem krążenie nimi wokół wirydarza-Raju. Wędrówka tymi niemal identycznymi korytarzami, gdzie za każdym rogiem otwiera się ponownie ten sam widok, przypomina niekończące się błądzenie labiryntem, wzmagające potrzebę parcia wciąż do przodu, by odnaleźć właściwą drogę – duchową i życiową. Charakterystyczne jest tu pozostawanie wciąż „w drodze” do doskonałości – świętości i zbawienia symbolizowanych przez wirydarz. Zakonnikom wskazywało samą istotę kontemplacyjnego życia, zarazem formując w nich ducha pokory. Przypominało o ich uwikłaniu w labirynt niedoskonałości, ułomności, grzeszności uniemożliwiających osiągnięcie celu w tym, doczesnym życiu przez niedoskonałą istotę ludzką. Jednocześnie wciąż ponawiane ćwiczenie utwierdzało w nie ustawaniu w wysiłkach i popychało wciąż do przodu, chroniąc od dwu najbardziej podstępnych wrogów każdego mnicha – pychy i zniechęcenia.

Urzekająca była sama czystość symetrii ogrodu krzyżowego – geometria pól trawnika przeciętego liniami ścieżek reprezentująca kosmiczny ład i oddająca chwałę jego Stwórcy. Z czasem dopiero, w miarę odchodzenia od swej pierwotnej surowości duchowej i wynikającej z niej oszczędności estetycznej, dodawano tu coraz wymyślniejsze kompozycje roślinne. Z upływem wieków porzucono również praktykę codziennego krążenia krużgankami wokół wirydarza. 

Drugim najważniejszym, a zakładanym najpewniej jako pierwszy, był ogród warzywny, czyli kuchenny. Szarzy mnisi byli wegetarianami i to właśnie z niego pochodziło ich podstawowe wyżywienie. Znajdował się najczęściej w bezpośrednim sąsiedztwie kuchni i refektarza (jadalni), zwykle usytuowanych w skrzydle naprzeciw kościoła, czyli najodleglejszym od niego (w Pelplinie – skrzydło południowe). W równych, symetrycznych liniach grządek hodowano tu bób, groch, kapustę, sałatę, ogórki, cebulę, czy czosnek – prawie wszystko, co stanowiło klasztorną dietę. Ich kontynuacją były sady i winnice zakładane tuż za murami klauzury i rozwijane w miarę powiększania się konwentu o nowych braci, zwłaszcza braci świeckich, zwanych konwersami. Choć przebywali w klasztorze, zamiast ślubów składali jedynie obietnicę posłuszeństwa, czystości i ubóstwa; zgromadzeniu służyli swą rzemieślniczą wiedzą, wykonując prace zgodne ze swym zawodem (jak ogrodnik, szewc, medyk, czy murarz). W obliczu rozległości nadań ziemskich, jakie opactwo otrzymało od pomorskich książąt, to głównie na ich pracy oprzeć się musiały uprawa roli, czy hodowla bydła. Podobnie jak i wszelkie przedsięwzięcia wodne regulujące przepływ rzeki, dzięki którym powstały między innymi sztuczne stawy do hodowli karpi – takie jak ten, który znajduje się na terenie pelplińskich Ogrodów Biskupich.  

Kolejnym z ogrodów cysterskich założeń był ogród ziołowy, zlokalizowany w pobliżu szpitalika i stąd zwany szpitalnym. Zapewniał wspólnocie oparte na ziołach leki, niezbędne do zapewnienia podstawowej opieki medycznej. Do ziół zaliczano w średniowieczu nie tylko powszechnie tu hodowane szałwię, piołun, miętę, wrotycz, czy kocimiętkę, ale też niektóre warzywa jak por, seler, rzodkiew, czy koper włoski. Ogród ziołowy był niezwykle istotny ze względu na wyjątkowe podejście cystersów do chorych, zaczerpnięte, jak zwykle, z Reguły św. Benedykta, która nakazuje: „posługujcie im tak, jakby byli samym Jezusem Chrystusem”. Dlatego szpital był jednym z pierwszych budynków jakie szarzy mnisi wznosili. W Pelplinie pierwszy urządzono w budynku pierwotnie służącym za dormitoria (sypialnie) konwersom i usytuowanym obok przeznaczonego dla nich i reszty świeckich niewielkiego kościółka „za murami” (dziś pw. Bożego Ciała). Jest to obecnie najstarszy cywilny budynek Pelplina, dziś służący jako sala kominkowa spotkań parafialnych.

Ostatnim z pierwotnego, średniowiecznego programu cysterskich ogrodów był cmentarz. Najbujniej porośnięty, był miejscem refleksji i zadumy – tak nad krótkotrwałością i ulotnością ludzkiego życia, jak nad ciągłością i trwałością cysterskiego zakonu, jego drogi, wysiłku i osiągnięć. Braci chowano w skromnych i jednakowych grobach ziemnych, których jedyną dekoracją był prosty krzyż. Krzyż stanowił również centralny punkt cmentarnego ogrodu, nawiązując w tym kontekście do rajskiego drzewa życia i tym czytelniej symbolizując misterium ofiary i odkupienia, pewności śmierci i obietnicy zmartwychwstania. Tajemnicy śmierci, która przynosi życie.

Ogrody Cystersów: barokowy ogród opacki

W miarę upływu wieków, rozrostu opactwa i coraz szerszych kontaktów ze światem zewnętrznym, zaczęło niestety postępować rozprężenie dyscypliny. Mimo że zakon cystersów narodził się z buntu kilku benedyktynów przeciw odejściu ich zgromadzenia od ascetycznej Reguły św. Benedykta, z wolna, lecz nieubłaganie, szarzy mnisi popadli w tę samą pułapkę, co ich „czarni bracia”. Opactwa funkcjonowały jako wielkie i nowoczesne przedsiębiorstwa rolno-przemysłowe i coraz trudniej było mnichom podążać drogą surowych pustelników. Nie do przecenienia była ich rola w postępie cywilizacyjnym, jednak odbyło się to kosztem porzucenia ideałów pierwszych cystersów, na czele ze św. Robertem z Molesme, założycielem zgromadzenia w Citeaux. Jedną z widocznych tego oznak było przenoszenie się opatów ze wspólnego dormitorium (sypialni) w klasztorze do swych własnych, prywatnych rezydencji – Domu lub Pałacu Opata. Budowane były już poza murami klauzury, w obrębie dostępnym dla świeckich, a towarzyszyło im powstanie ostatniego elementu charakterystycznego dla cysterskich założeń ogrodowych – ogrodu opackiego.

Z istoty swej sprzeczny z duchem Reguły, również i w formie pozostaje daleki od pierwotnej cysterskiej pokory – jest już czysto reprezentacyjny, i z czasem coraz bardziej przepełniony próżną dekoracyjnością. Powstaje jednak w dobie baroku i przejawia podstawowe cechy ogrodów barokowych, zwanych też francuskimi. Charakteryzuje go chyba nade wszystko całkowite wypłaszczenie otwartego terenu i sztywna geometryczność uzyskana i podkreślona regularną siatką ścieżek wyznaczających tzw. partery, czyli trawniki z niskimi kompozycjami z kwiatów i krzewów obramowanych najczęściej bukszpanem. Ciąg efektownych parterów usytuowanych osiowo względem głównego budynku ogrodu, tworzył tzw. wnętrze parkowe. Ujęty po bokach zadrzewionymi alejkami, miał oddalać się od niego niemal w nieskończoność.

Źródłem tego odejścia od prostoty i skromności, od ascetycznej duchowości ogołocenia, nie była jednak pycha mnichów – przynajmniej nie wyłącznie. Zjawisko to było bowiem też w pełni świadomie przyjętą konsekwencją zakończonego w 1563 r. Soboru Trydenckiego, katolickiej odpowiedzi na zalewającą Europę reformację i falę związanego z tym terroru. Wraz z Soborem rodzi się kontrreformacja i sztuka baroku, która w duchu triumfalizmu miała widza oszałamiać i obezwładniać – tak ładunkiem emocji jak i przepychem dekoracji. Również więc i cystersi podążają w kierunku wyznaczonym postulatem jezuitów, by sztuka katolicka, nawet ogrodnicza, jak najbardziej odcięła się od estetyki protestantów, która, paradoksalnie, była bardzo bliska ich pierwotnej duchowości – zubożona, uproszczona, surowa… Jak na ironię, spośród ogrodów to właśnie te opackie najlepiej zachowały się do naszych czasów.

Chyba najbardziej znanym, a zarazem okazałym przykładem w Polsce jest nieodległy od Pelplina Park Oliwski wokół tamtejszego Pałacu Opackiego. Jego znany nam dziś kształt jest efektem działań dwu kolejnych opatów i ich ogrodników – Jacka Rybińskiego i Karola Hohenzollerna. Jego typowo barokowa, francuska część powstała wraz z samym Pałacem z inicjatywy tego pierwszego po roku 1740. Charakterystyczne są tu nie tylko partery kwiatowe, ale i geometrycznie ujęte stawy, równo przystrzyżone szpalery wysokich lip, czy bindaże, zwane w średniowieczu chłodnikami, czyli alejki biegnące w tunelu ze splecionych koron rosnących po obu jej stronach drzew – najczęściej grabów. Późnobarokowy ogród angielski rozwinięty został natomiast za czasów drugiego z nich, po śmierci poprzednika w 1782 r. Jego głównym wyróżnikiem jest odejście od sztucznej geometryczności na rzecz większego naturalizmu. W tym celu formowano i wykorzystywano istniejącą rzeźbę terenu, a ogrody zdecydowanie intensywniej zadrzewiano. Rezygnacja z otwartych parterów przyniosła też zacienienie, którego tak brakowało w poprzedniej epoce. To z tamtych czasów zachowała się do dziś w Parku kaskada przy stawach na Potoku Oliwskim, czy sztuczne wzgórza, jak to z Grotą Szeptów.

W Pelplinie Dom Opata powstał ok. 1651 r., a więc za rządów opata Jana Karola Czarlińskiego. Z pewnością wraz z Domem założony został od razu i jego ogród. Mimo, że nie przetrwał do naszych czasów, jakieś pojęcie o jego wyglądzie posiadamy dzięki zachowanej panoramie opactwa, tzw. weducie, wykonanej w 1774 r. przez nieznanego malarza. Po wschodniej stronie klasztoru, już poza murami, widać otynkowany na biało budynek, przed którym otwiera się parterowy ogród z czterema dekoracyjnymi, geometrycznymi kompozycjami. Każda z pojedynczym, wysmukłym drzewem w centrum – sterczącym w niebo niczym wskazówka zegara słonecznego. Cztery partery wyznaczone są przez dwie prostopadłe ścieżki, z których poprzeczna jest zdecydowanie szersza, a jej północna odnoga prowadzi wprost na nieco wyższy poziom. Na nim rozciąga się niejako drugi ogród, o wyraźnie odmiennej kompozycji – tworzą go dwa pola ze znacznie większą ilością koncentrycznie posadzonych drzew. Między nimi, w samym centrum tej części, na przedłużeniu ścieżki z niższego poziomu, znajduje się niewielka budowla. Trudno jednoznacznie powiedzieć, co widać na XVIII-wiecznej panoramie. Być może otynkowany budynek to Dom Opata, a ogród przed nim to dwupoziomowy ogród opacki. Być może też jednak znajdował się on jedynie na niższym poziomie, a łączył z ogrodem-cmentarzem, w którym centralny budyneczek mógłby być wówczas kaplicą pogrzebową – podobną choćby do z cmentarza w Oliwie. Rozciąga się on bowiem aż pod sam „kościół za murami”, o którego cmentarzu wiadomo, że powstał w drugiej połowie XVII w., podobnie jak Dom Opata i jego ogrody. Niezależnie natomiast od ich przeznaczenia, ponad sto lat późniejsza weduta wyraźnie wskazuje, że ogrody te istniały na terenie rozciągającym się między kościółkiem Bożego Ciała a Wierzycą. Dziś są to wciąż zielone tereny na tyłach dawnej plebanii ks. Bernarda Sychty wybudowanej w XIX w. w stylu neogotyckim przy ul. Mestwina. 

Weduta wykonana została w dwa lata po I rozbiorze Polski, czyli tuż na progu ostatniego rozdziału pelplińskich cystersów, zakończonego kasatą zakonu dokonaną przez króla pruskiego niecałe 50 lat później. Pomimo zmian jakie w miarę rozrostu opactw przechodziły także ich ogrody, możemy na niej wciąż zobaczyć także i pozostałe ogrody z cysterskiego programu. Do południowo-wschodniego narożnika klasztoru, zasłaniając nieco kuchnię i budynek techniczno-sanitarny (gdanisko), przylega ceglany czworobok. Wydaje się, że mógł się w nim mieścić nowy, większy szpital (z początku XVII w.), a wówczas widoczny u jego stóp, otoczony własnym murem ogródek, mógłby być ogrodem ziołowym. Pod murem przechodzi kanał, który opływa wokół cały ogród, tworząc prostokątną wysepkę, na którą prowadzi mostek. Patrząc w prawo, po drugiej stronie czworoboku szpitalnego, widać następny ogródek, być może będący jakąś formą przykuchennego ogrodu warzywnego. Podobnie szczelnie odgrodzony od świata murem, usytuowany jest w głębi, między ścianą południowego skrzydła klasztoru, a zabudowaniami kuchennymi z jednej i kolejnym, tym razem otynkowanym czworobokiem budynków, z drugiej. Ten biały czworobok utworzony był prawdopodobnie przez zabudowania gospodarcze – spichlerz, młyn, być inne typowe dla cystersów jak folusz, czy kuźnia – na co wskazuje przechodzący pod nimi kanał techniczny. Oczywiście na tym etapie rozwoju opactwa jedzenie dostarczane było do klasztoru ze znacznie rozleglejszych upraw poza murami klauzury. W Pelplinie sady zaczynały się tuż za południowym murem opactwa, schodząc aż do Wierzycy i ciągnąc dalej na drugim jej brzegu. Na weducie widać je na pierwszym planie, a między drzewami dostrzec można pracujących mnichów. Uprawa roli zorganizowana była jednak przede wszystkim poprzez folwarki – jak folwark Maciejewo, widoczny najdalej na północ, między Bazyliką a „kościołem pod murami” (Bożego Ciała). Na jego miejscu wymurowano w latach 1827-29 zespół siedmiu kanonii.

Ogrody Biskupie nad pocysterskim stawem

XVIII-wieczna panorama opactwa niestety nie pokazuje nam dość drugiego brzegu Wierzycy, by móc wyobrazić sobie jak wyglądało wówczas miejsce, w którym ponad 60 lat później powstanie Pałac Biskupi, a wraz z nim jego Ogrody.

Widzimy tylko, że wschodni mur opactwa, po zejściu się z murem południowym, biegnie dalej, dochodząc aż do samej rzeki, a na odciętym w ten sposób skrawku ziemi, rośnie wspomniany sad. Stąd na drugi brzeg prowadzi mostek – zamknięty furtą. Po drugiej stronie klasztornego muru, po stronie „świata”, przez rzekę przerzucono z kolei kładkę. Jednak oba przejścia są przesunięte w prawo względem istniejącego obecnie kamiennego mostu na ścieżce wiodącej spod Bazyliki, wzdłuż klasztoru, aż do Wierzycy. Most prowadzi nad nią do wspaniałych barokowych schodów, wspinających się dwoma łukami na drugi brzeg. Pierwotnie woda doprowadzona tu ze stawu spadała wzdłuż schodów kaskadami do rzeki poniżej. Trudno jednak powiedzieć, kiedy dokładnie powstały.

Z całą pewnością na długo wcześniej, prawdopodobnie od początków opactwa, istniał za to już staw, bowiem to właśnie cystersi sztucznie go tutaj utworzyli. Byli mistrzami irygacji, a  ich projekty wodne do dziś imponują rozmachem i pomysłowością. Również pelpliński staw był tylko częścią całego systemu, służącego ujarzmieniu wody i wykorzystaniu jej energii. Staw służył im do hodowli ryb, zapewne zwłaszcza karpi, z czego biali mnisi słynęli. Ma wyraźnie prostokątny kształt, od południa zasila go niewielki kanał, a od północy znajduje się śluza, za którą za którą uchodzi do Wierzycy. Stanowi niemal jedną czwartą powierzchni dzisiejszych Ogrodów Biskupich, po ich wschodniej stronie. W jego południowo-zachodnim narożniku znajduje się spora, niemal równie prostokątna wysepka, zajmująca z kolei blisko czwartą część powierzchni stawu.

Sam Pałac wybudowany został w latach 1837-38, z inicjatywy biskupa chełmińskiego Jana Stanisława Kutowskiego. Po kasacie opactwa bowiem w 1823 r., dzięki reorganizacyjnym decyzjom papieża Piusa VII, w kolejnym roku do Pelplina przenoszą się biskupi chełmińscy. Pałac wymurowano w stylu neoromańskim, z czerwonej cegły. Nie wiemy, czy znajdował się przed nim w tym miejscu jakikolwiek inny budynek. Mniej więcej z tego samego okresu pochodzą również wozownia i dom bramny, usytuowane po zachodniej stronie parku. Natomiast znajdującą się na wschód od Pałacu Kancelarię Biskupią wybudowano w latach 1851-52.

Analiza drzewostanu wskazuje, że za Pałacem otwierało się wnętrze parkowe stworzone z parterów po obu stronach osiowo wytyczonej głównej ścieżki. Odchodziły od niego w dal wzdłuż dłuższego boku stawu, z obu stron ujęte zadrzewionymi alejkami – grabową i lipowo-kasztanowcową. Szczęśliwie, w publikacji W. Bielskiego o ogrodach z 1908 r., zachował się precyzyjny rysunek wraz ze spisem użytych roślin pierwszego z parterów, najbardziej dekoracyjnego, znajdującego się bezpośrednio pod Pałacem. Kompozycja widoczna jest na zdjęciu z 1905 r. i w ramach rewaloryzacji Ogrodów zostanie odtworzona. Na stosunkowo niewielkiej przestrzeni przed Pałacem, od strony mostu nad Wierzycą i Bazyliki, owalny klomb wyznaczał wygodny i używany do dziś podjazd pod rezydencję.

Przejawiają więc Ogrody Biskupie w swym układzie wyraźnie charakter ogrodu barokowego, zwanego francuskim, choć Pałac powstał już w epoce romantyzmu. Jedynie wysepka, porośnięta trochę bujniejszą roślinnością, z uroczym mostkiem na nią prowadzącym, wprowadza trochę więcej naturalizmu w stylu ogrodu angielskiego. Na wysepce, podobnie jak u cystersów w Oliwie, znajdował się niegdyś domek ogrodnika – niestety, w przeciwieństwie do oliwskiego, ten w Pelplinie nie przetrwał do naszych czasów.

Sto lat po powstaniu, w latach 1927-28, Pałac został ponownie przebudowany. Zdecydował o tym opat Stanisław Okoniewski, chcąc po powrocie Pelplina do odrodzonej Polski odciąć się również wizualnie od wpływów niemieckich. Stąd i zmiana stylistyczna kojarzonego z Niemcami neoromanizmu – na triumfalny neoklasycyzm, ostatni styl rozwijany w przedrozbiorowej Polsce. Do stosunkowo prostej, inspirującej się średniowieczem bryły widocznej jeszcze na zdjęciu z 1905 r., dobudowano wówczas od strony podjazdu, nawiązujący do architektury starożytnej imponujący portyk, którego ogromny tympanon wspiera się wysoko na czterech potężnych kolumnach z korynckimi głowicami. Wraz z końcem przebudowy biskup Okoniewski założył w oparciu o zbiory z Pałacu Muzeum i Archiwum Diecezjalne.

To wtedy też pojawiają się w Ogrodach dwa wielofigurowe pomniki podkreślające polskość Pomorza. Choć nie przetrwały zniszczeń II Wojny Światowej, zachowały się jednak dość dobrze na zdjęciach. Wydają się one wskazywać, że na półkolistym tarasie u szczytu barokowych schodów, gdzie dziś rosną krzewy, wówczas stał pomnik św. Wojciecha. Być może gdzieś w bezpośrednim sąsiedztwie wody (stawu) ulokowano drugi z nich  – Pomnik Idei Morskiej, ukazujący postaci ważne dla jej rozwoju w Polsce.

Choć dwa międzywojenne pomniki uległy zniszczeniu, w parku stoi dziś inny pomnik, o ciekawej historii. Jest to bowiem powojenna kopia przedwojennego pomnika Gutenberga, który stał przy ulicy Jaśkowa Dolina w Gdańsku. Figura zaginęła już po wojnie, pod koniec lat 40. Odtworzona została przez prof. Radwańskiego, rektora gdańskiej ASP i ustawiona tu, w pelplińskich Ogrodach, w bezpośrednim sąsiedztwie jedynego w Polsce egzemplarza Biblii Gutenberga.

 

Źródła:

  • Milecka, Ogrody cysterskie – mit a rzeczywistość, Architectus 3(35), 2013
  • Milecka, Średniowieczne dziedzictwo sztuki ogrodowej klasztorów europejskich, Hereditas Monasteriorum vol. 1, 2012, ss. 31-56
  • Milecka, The Cistercians large-scale water systems, Architectus 1(31), 2012
  • W. Pytlik, K. Szroeder-Dowjat, Przewodnik ilustrowany Pelplin, Wyd. Foto Liner, Warszawa 2015
  • Dawne Opactwo Cysterskie w Pelplinie, Towarzystwo Przyjaciół Zabytków Pelplina, publ. intern., 2015

Plan Ogrodów Biskupich

logo projektu